wineta
  AKTUALNOŚCI  |  RADNI RADY MIEJSKIEJ I POWIATU  |  PRZYŁĄCZ SIĘ  |  Felietony Lecha Jurka  |  "Nasz Profil"  |  KONTAKT  |

Kandydat na Burmistrza Nowogardu


 

 

Zdrowych, wesołych i pogodnych świąt Wielkanocnych, smacznego jajka, mokrego Dyngusa oraz wiosennego nastroju w rodzinnym gronie życzy naszym Czytelnikom Sojusz Lewicy Demokratycznej w Nowogardzie



Finał akcji

Zebraliśmy ponad 500 książek!!!

W sobotę, 12 kwietnia br., o godz. 14.00 w świetlicy wiejskiej w Żabówku odbył się finał akcji "Książka na zajączka", której pomysłodawcą był radny Jacek Rafiński wraz z Federacją Młodych Socjaldemokratów i Klubem Radnych SLD. Na przekazanie książek zaproszony został również burmistrz Nowogardu, który wraz z obecnymi gośćmi i najmłodszymi mieszkańcami, inaugurując kolejną biblotekę przy
świetlicy wiejskiej, czytali na głos znane polskie bajki. Do Żabówka wraz z żoną przyjechał także sołtys Długołęki Jacek Jankowski, który w podobnej akcji otrzymał książki, które pozwoliły na utworzenie punktu bibliotecznego w zarządzanej przez niego świetlicy. Dzięki takim akcjom jest szansa, że młodzi ludzie, ale również i starsi, wezmą ponownie do ręki książkę - "najlepszego przyjeciela, który zawsze podpowie i nigdy nie zdradzi".

Red.



SLD Zachodniopomorskie rozpoczyna kampanię do PE!

5 kwietnia w Szczecinie odbędzie się inauguracja kampanii do PE okręgu nr 13. Zostanie zaprezentowana dziesiątka kandydatów z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej startująca do PE. Gościem specjalnym wydarzenia będzie były premier, przewodniczący SLD Leszek Miller. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału. Więcej informacji tutaj.



Nowy chodnik w Błotnie

W Błotnie wybudowano od lat oczekiwany przez Mieszkańców nowy chodnik o długości 570m. Koszt inwestycji wyniósł 760 tysięcy zł, z czego wkład własny gminy 340 tysięcy. Reszta wydatków pokryta została przez Zachodniopomorski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Koszalinie. Zobaczcie zdjęcia, jak było wcześniej, a jak jest teraz.

 



Z tarczą, czy na tarczy? cz. 2

Rewolucja,  najdroższy  sposób przemian społeczno-ekomicznych.

Wojsko jako całość, stanowiło przez lata zwartą grupę zawodową, wykształconą, o wysokim poczuciu patriotyzmu. Miało tylko jedną  wadę, było nie z tego rozdania  politycznego. Podjęto decyzję zredukować  armię do niezbędnego  minimum. Postanowiono budować  od podstaw  nowe Siły Zbrojne. Zabrano  się do tego po dyletancku, bez przyszłościowej, realnej wizji  koniecznego rozwoju. Słuszna skądinąd zasada cywilnej kontroli nad wojskiem została przez kolejne kierownictwa wypaczona. Brak było przemyślanej koncepcji  budowy nowego systemu bezpieczeństwa  Polski. Co gorsza, włączono w rozgrywki  polityczne  niektórych wojskowych, ze szkodą dla  wojska i  sprawy obronności.

Polska zgłosiła  akces wstąpienia do  NATO w złudnej  nadziei, że członkostwo  w pakcie militarnym zabezpieczy  bezpieczeństwo kraju, niejako z samego faktu przynależności.

Kiedy  okazało się, że rzeczywistość jest  zgoła inna,  rozpoczęto  festiwal różnych koncepcji  organizacyjnych. Najgorsze jest to, że zaczęto te pomysły wdrażać w życie. Struktury  się rozrastały, żołnierzy  ubywało. Rzucono  w kolejnym  planie modernizacji  wojska, temat tarczy  antyrakietowej. Był to bardziej propagandowy chwyt niż  potrzeba i możliwości  jej  realizacji. Było to  swoiste podczepienie się Polski pod lansowany przez prezydenta Busha plan budowy tarczy antyrakietowej. Z drugiej zaś strony miało to uwiarygodniać nas w oczach  zachodu, oto  przeszliśmy już swoisty katharsis, przejrzeliśmy na oczy i wiemy gdzie przyjaciel, a gdzie potencjalny przeciwnik. Odzyskaliśmy właściwą busolę. Rzecz w tym, że tarcza antyrakietowa  stała się obiegowym pojęciem, bez treści merytorycznej nie kluczem do tematu, a bardziej „wytrychem”. Brak było i nadal  jest, podstawowej wiedzy, co to jest  tarcza antyrakietowa, czym jest obrona przeciwrakietowa, a czym obrona przeciwlotnicza. Najgorsze że dotyczy to sfer rządzących, jak i mainstreamowych mediów. Kalendarium naszych działań w temacie tarczy antyrakietowej wygląda następująco:

 



Z tarczą czy na tarczy? cz.1

Ostatnie wydarzenia na Ukrainie skłoniły mnie do analizy tematu który już kiedyś był obecny w naszych mediach. Z uwagi na sprawę naszego bezpieczeństwa, jest on jak najbardziej na czasie. Z uwagi na dosyć obszerną problematykę artykuł zawrę w 3 odcinkach.

Temat budowy tarczy antyrakietowej jest soczewką która skupia wszystko to co związane jest z polityką obronną Polski. Mamy tu i meandry polityki w wymiarze globalnym, jak i wewnętrznym. Mamy obraz naszej gospodarki. Mamy wreszcie obraz stanu w jakim znajduje się nasze wojsko. Problemy natury technicznej są w tym przypadku drugoplanowe.

Polityka w wymiarze globalnym.

Pamiętamy wszyscy jak przed laty wmawiano nam że tarcza antyrakietowa ma służyć obronie przed atakami państw nieprzewidywalnych, vide Iran. To miało uspokoić sąsiadów (Rosję), jak i nasze społeczeństwo że budując system obrony antyrakietowej nie traktujemy Rosji jako wroga.

Budowaliśmy zamki na lodzie licząc zyski z instalacji komponentów tarczy rakietowej na naszym terytorium. Oczywiście w odbiorze społecznym tarcza antyrakietowa miała obejmować całe terytorium Polski i miała być włączona do globalnego systemu obrony antyrakietowej USA czy też NATO. Zmiana podejścia USA do budowy globalnego systemu antyrakietowego nastąpiła po odejściu od władzy prezydenta Busha. Prezydent Obama zmienił optykę widzenia spraw bezpieczeństwa. Punkt szczególnego zainteresowania USA przeniósł się z rejonu Europy, w rejon dalekiego wschodu. Należy mieć świadomość że amerykańska tarcza antyrakietowa, jej komponenty w Europie mają za zadanie obronę wojsk amerykańskich stacjonujących w Europie i bliskim wschodzie jak i bezpieczeństwa Izraela.



Przekażmy 1% podatku na rzecz Samorządowej Fundacji Opieki Medycznej "ZDROWIE"!

Szanowni Państwo

W związku z faktem, iż Sojusz Lewicy Demokratycznej od lat wspierał rozbudowę szpitala w Nowogardzie popieramy inicjatywę Samorządowej Fundacji Opieki Medycznej „ZDROWIE” polegającej na przekazaniu 1% podatku dla szpitala w Nowogardzie. Każda przekazana w ten sposób złotówka zostanie przekazana na zakup sprzętu.

Przekażmy 1% podatku na Samorządową Fundację Opieki Medycznej „ZDROWIE” a tym samym wyposażmy szpital
 w nowoczesny sprzęt medyczny.
Nic na tym nie tracimy!
KRS 0000207800

Akcja poparcia została uzgodniona z panią Prezes Fundacji Lidią Bogus



Żołnierze wyklęci... - poczet chwały czy hańby?

Prezydent Komorowski po raz kolejny nobilituje swym urzędem święto ku czci tzw. „żołnierzy wyklętych”, święto ustanowione ustawą sejmową w dn.03.02.2011r. W treści uchwały sejmowej zawarto swoisty apel poległych. Nazwiska i pseudonimy większości wymienionych ociekają krwią niewinnie pomordowanych osób cywilnych. O tym że ustawa sejmowa jest aktem czysto politycznym to jest fakt. Uchwalając Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych nie definiując miana „żołnierza wyklętego” to duży błąd. Autorzy ustawy w swoim politycznym zacietrzewieniu, w jednym szeregu postawili pospolitych bandytów, razem z ludźmi ideowo zaangażowanymi w „przegraną sprawę”. Nie ma takiego pojęcia o charakterze prawnym jak „żołnierz wyklęty”. Ci których usiłuje się nazywać takimi żołnierzami, można co najwyżej określić jako uczestników zbrojnego ruchu oporu. Moim zdaniem w dużej części „żołnierze wyklęci” to konglomerat zawiedzionych nadziei, zagubienia i zła które stało się ich udziałem, nie zawsze z ich winy. Byli to często ludzie zagubieni, wplątani w różne ambicjonalne rozgrywki swoich przywódców, zostawieni na pastwę losu. Nie byli żołnierzami w zrozumieniu prawa. Z punktu widzenia zasad organizacji, były to grupy bez spójnego systemu dowodzenia, jak i wyraźnej podległości. Często ten, który miał za czasów okupacji piękną kartę bojownika o wyzwolenie, w pewnym momencie stawał się zwykłym bandytą czy rzezimieszkiem. A dzisiejsze dorabianie „politycznej gęby”, że jakoby głównym motywem walki z władzą była miłość Ojczyzny i walka o Wolną Polskę, jest dużym nadużyciem. Wykształcenie i wiedza tych ludzi o świecie, Polsce, była znikoma. Wystarczy zapoznać się z życiorysami tych bohaterów. Wiedzieli to, co dowódcy im powiedzieli. Żyli wśród sloganów których tak do końca nie rozumieli. Liczyli na III wojnę i mieli być tymi którzy wjadą do stolicy Polski, na zwycięskich rydwanach z laurem na skroni.

 

 



Nie żałuję odwołanego wojewody

Marcin Zy­do­ro­wicz, człone­k PO, mając 33 lata powołany został na stanowisko wo­je­wo­dy za­chod­nio­po­mor­skiego w li­sto­pa­dzie 2007 r. Poprzednio, niespełna rok był dy­rek­to­rem Wy­dzia­łu Zdro­wia i Po­li­ty­ki Spo­łecz­nej Urzę­du Mar­szał­kow­skie­go Wo­je­wódz­twa Za­chod­nio­po­mor­skie­go. Pra­co­wał też w Za­chod­nio­po­mor­skim Od­dzia­le NFZ. Mimo braku doświadczenia otrzymał rekomendację partyjną na stanowisko wojewody za czasów szefowania w PO Sławomira Nitrasa.

W czwar­tek 27 lutego dość niespodziewanie minister administracji i cyfryzacji w drugim rządzie Donalda Tuska, Rafał Trza­skow­ski po­in­for­mo­wał, że w związ­ku z prze­glą­dem wo­je­wo­dów czwórka z nich po­da­ła się do dy­mi­sji z: dol­no­ślą­skie­go, lu­bel­skie­go, ślą­skie­go i za­chod­nio­po­mor­skie­go. Premier Tusk na konferencji prasowej przedstawił swoją opinię w tej sprawie: „Bardzo nam zależy z ministrem Trzaskowskim, żeby nie było interpretacji, że wojewodowie zostali zdymisjonowani, bo to byłaby nieprawda. Są to różne przypadki, ale żaden z nich nie jest czerwoną kartką”. Natomiast od­wo­ła­ny wo­je­wo­da za­chod­nio­po­mor­ski Mar­cin Zy­do­ro­wicz po­in­for­mo­wał, także w czwar­tek, że „zre­zy­gno­wał ze sta­no­wi­ska z przy­czyn oso­bi­stych”. Już od kilku mie­się­cy pro­sił o zgodę na odej­ście z urzę­du. Zaskoczyło mnie kilka uwag byłego wojewody: „Nie można być wo­je­wo­dą na pół etatu. Trze­ba być nim za­wsze i na sto pro­cent”. W przypadku tak ważnych dla Państwa stanowisk dobrze by było aby decydenci zechcieli poinformować opinię publiczną w sposób rzetelny tzn. aby powiedzieli prawdę, nawet jeżeli jest to bolesna prawda. Zupełnie czymś innym jest odwołanie, jak podał minister Trzaskowski „w związ­ku z prze­glą­dem wo­je­wo­dów” a zupełnie czymś innym jest „re­zy­gnacja ze sta­no­wi­ska z przy­czyn oso­bi­stych” jak to ogłosił Marcin Zydorowicz. Zastanawiam się też nad tym co może oznaczać określenie użyte przez Zydorowicza „praca na pół etatu”. Myślę, że praca na pół etatu a płaca pewnie za cały …

 



Z myślą o ludzoach na wsi

Orzechowo. Lewicowe władze Nowogardu wraz z radnymi pracującymi na rzecz mieszkańców naszej gminy uchwaliły budżet na ten rok. Znalazły się w nim pieniądze na długo oczekiwaną kapitalną przebudowę świetlicy w Orzechowie. Sami Państwo zobaczcie, jak wyglądała wcześniej, a jak dziś w remoncie. Koszt prawie pół miliona zł. Z tego 80% pozyskane z Unii Europejskiej. Zakończenie już niebawem.

Red.



      kolejne >>
 

Komitet Wyborczy Sujuszu Lewicy Demokratycznej      CSS W3C     © CreateVision.pl 2010      System Kandydat.info